nie. Wrz 27th, 2020

Tygodnik Radomski

CZY RADOM RZECZYWIŚCIE POTRZEBUJE PODZIAŁU MAZOWSZA?

9 min read

Mazowsze bez Warszawy byłoby jednym z najbiedniejszych regionów w kraju. Skazane na biedę i stagnację. – Czy to się podoba politykom PiS czy nie, to dzięki środkom z Warszawy, Mazowsze regionalne ma pieniądze na inwestycje, także te w regionie radomskim – tłumaczy marszałek Adam Struzik.

Posłowie PiS z Radomia coraz częściej mówią o pracach nad ustawą o podziale administracyjnym województwa mazowieckiego.  W ich wypowiedziach oraz narracji, którą się posługują na pierwszy plan wysuwają się dwa „argumenty”. Podział Mazowsza jakoby miałby dać Radomiowi większe środki unijne i odciąłby Warszawę, która ich zdaniem wysysa pieniądze z regionu.

Odpowiedzi na  tego rodzaju wywody udzielali na spotkaniu w Muzeum Wsi Radomskiej: Adam Struzik marszałek województwa mazowieckiego, Leszek Przybytniak  radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego, sadownik  powiatu grójeckiego oraz  ekonomista Marcin Wajda. Posługiwali się też prezentacją wizualną.

Więcej środków unijnych? NIEPRAWDA!

Jednym z argumentów, na które powołują się szukający poparcia dla swojego pomysłu politycy, ma być wzrost środków unijnych dla Mazowsza w ramach nowej perspektywy finansowej. Ten argument stracił rację bytu już ponad dwa lata temu.  Od 1 stycznia 2018 r. Unia Europejska nie widzi, dzieląc pieniądze unijne jednego bogatego województwa, tylko dwa osobne obszary – Mazowsze regionalne, który klasyfikuje jako region słabiej rozwinięty i stołeczny – ten lepiej rozwinięty. Dzięki temu Mazowsze regionalne dostaje takie samo wsparcie, jak wszystkie inne regiony słabiej rozwinięte. Co więcej, podział funduszy unijnych na lata 2021-2027 został już ustalony na poziomie Rady Europejskiej. Co to oznacza, wyjaśnia marszałek Adam Struzik – Po ewentualnym podzieleniu województwa, Mazowsze nie dostanie ani eurocenta więcej z budżetu europejskiego! Jak doskonale wiedzą wszyscy politycy i samorządowcy, województwo mazowieckie od początku 2018 r. jest już podzielone, ale statystycznie – mówi marszałek. A zatem UE do niczego nie potrzebuje podziału administracyjnego. Wręcz przeciwnie – wprowadzi on wielki chaos w wydatkowaniu środków unijnych. Nowe strategie, dokumenty planistyczne, instytucje wdrażające – to wszystko może zawiesić (nawet na kilka lat) środki unijne w naszym regionie. Jak zauważa dyrektor Marcin Wajda – Przygotowania do nowej perspektywy są już bardzo zaawansowane. Zatrzymanie tego procesu i rozpoczęcie go od nowa oznacza bardzo duże, nawet kilkuletnie opóźnienia. Przestaną obowiązywać opracowane do tej pory dokumenty i ustalenia wynegocjowane z Komisją Europejską. Zachwiane zostaną struktury odpowiadające za wdrażanie środków unijnych na Mazowszu.

Warszawa „wysysa” środki z regionu? NIEPRAWDA

Warszawa i okoliczne powiaty generują największe wpływy do budżetu województwa (aż 87 proc. wpływów z CIT zasilających budżet Mazowsza!). W stolicy swoje siedziby ma najwięcej podmiotów gospodarczych (ponad 76 proc.), w związku z czym to właśnie część metropolitarna jest motorem napędowym dla rozwoju Mazowsza, a nie na odwrót.W 2019 r. dochody z Warszawy i okolicznych powiatów wyniosły aż 2 mld zł, a z Mazowsza regionalnego zaledwie 338 mln zł. Rola stolicy jest więc kluczowa w rozwoju całego regionu, tłumaczy marszałek Adam Struzik – Warszawa niczego nie „wysysa”. Warszawa dostarcza pieniędzy, dzięki którym Mazowsze może inwestować w swój rozwój. To Warszawa generuje środki, dzięki którym region się rozwijaTylko dzięki wypracowanym przez stolicę i powiatów okołowarszawskich możemy przekazywać wsparcie dla samorządów, szkół, szpitali, OSP czy organizacji pozarządowych. Wydatki z budżetu Mazowsza na zadania realizowane poza częścią metropolitarną wyniosły w 2019 r. aż 1,65 mln zł! Kalkulacja jest prosta. Aby utrzymać inwestycje i działalność instytucji kultury, szpitali, szkół oraz stan dróg na tym samym poziomie co obecnie, w budżecie województwa mazowieckiego po podziale zabrakłoby prawie 1,3 mld zł!– Od lat jest tak, że to stolica generuje wpływy, a pozostała część województwa generuje wydatki – podsumowuje Marek Miesztalski, skarbnik województwa mazowieckiego. Jak zauważa – Nawet gdyby województwo stołeczne płaciło „janosikowe”, to te pieniądze nie pójdą tylko na to nowe województwo mazowieckie, tylko na wszystkie biedniejsze regiony. Nie ma zatem takiej siły, aby dało się ten deficyt pokryć. Pod względem ekonomicznym i społecznym forsowana przez PiS zmiana oznacza jedno – wegetację i brak możliwości rozwoju nowego województwa mazowieckiego. Mniejsze wpływy to także obniżenie poziomu życia mieszkańców. Bo zabraknie pieniędzy na wszystko – podkreśla skarbnik Mazowsza.

Dzięki dochodom Warszawy, Mazowsze może pomagać mniejszym samorządom

Od wielu lat samorząd Mazowsza przeznacza gros środków z budżetu na wsparcie mazowieckich gmin i powiatów. Tylko w ubiegłym roku ponad 110 mln zł zostało przeznaczonych na aktywizacje sołectw, działkowców, rozwój bazy sportowej, ochronę powietrza czy modernizację pracowni szkolnych. Zaledwie 25 proc. tych środków skierowanych zostało do beneficjentów ze stolicy i okolicznych powiatów, a pozostałych 75 proc. wsparło rozwój pozostałej części Mazowsza. Programy wsparcia to jeden z elementów prowadzonej od lat przez samorząd województwa polityki zrównoważonego rozwoju. Powiaty radomskie są tego przykładem. Tylko w ostatnim czasie podpisano m.in. umowy na zagospodarowanie brzegów Pilicy w Warce, przebudowę ulicy Słowackiego w Pionkach czy budowę sali gimnastycznej w Młodocinie Mniejszym.

Mazowszanie i samorządy nie są za podziałem

Coraz więcej samorządów lokalnych opowiada się za integralnością Mazowsza. Stanowiska w tej sprawie podjęły już rady wielu gmin i powiatów. Przeciwko podziałowi są również radni województwa mazowieckiego. Na ostatnim posiedzeniu przyjęli stanowisko w sprawie zachowania integralności administracyjnej województwa mazowieckiego. Radni stanowczo sprzeciwiają się zapowiadanemu przez polityków PiS podziałowi administracyjnemu Mazowsza. W przyjętym dokumencie czytamy, że: (…) ten pomysł jest przejawem wyjątkowo instrumentalnego traktowania mieszkańców największego i najdynamiczniej rozwijającego się regionu w Polsce i nie był z nimi w żaden sposób konsultowany. Dotychczas nie pojawiły się żadne poważne argumenty przemawiające za takim podziałem. Jest to zatem narzędzie służące wyłącznie politycznym rozwiązaniom, wprowadzające kolejne podziały i antagonizujące ze sobą mieszkańców poszczególnych obszarów województwa mazowieckiego. Nowa struktura administracyjna wymaga uprzedniego wszechstronnego przygotowania, które zapobiegnie chaosowi administracyjnemu, z uwzględnieniem różnic w rozwoju społeczno-gospodarczym Mazowsza, w tym zmniejszeniu jego konkurencyjności i spowolnieniu rozwoju całego regionu – zwłaszcza obszarów wiejskich. Samorządy podkreślają, że konsekwencje podziału województwa odczuliby przede wszystkim mieszkańcy, dlatego taka decyzja nie może odbyć się bez ich udziału. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez agencję badań SW Research dla „Rzeczpospolitej” (3 sierpnia br.), aż 56,6 proc. mieszkańców Mazowsza jest przeciwnych wprowadzaniu tak drastycznych zmian administracyjnych, a zaledwie 17 proc. opowiada się za podziałem administracyjnym regionu.

WYBRANE KONSEKWENCJE PODZIAŁU MAZOWSZA

·         Gdzie stolica nowego województwa mazowieckiego? Pod względem liczby ludności – największym miastem Mazowsza byłby Radom. Jeśli jednak spojrzymy na wpływy CIT zasilające budżet Mazowsza – to pierwszeństwo miałby Płock, który w 2018 r. zasilił budżet Mazowsza kwotą 93 mln zł z tytułu CIT, tymczasem Radom – zaledwie 24 mln zł.

  • Odległość do urzędu. Obecnie, by załatwić sprawę mieszkańcy zarówno krańców północnych, wschodnich, południowych czy zachodnich mają mniej więcej taką samą odległość do pokonania, by dotrzeć do głównej siedziby urzędu. Bez względu na to czy stolicą nowego województwa byłby Radom, Płock czy Siedlce dojazd z niektórych części nowego województwa wydłuży się dwukrotnie.
  • Dwa województwa to podwójna administracja – dwa urzędy wojewódzkie, dwa urzędy marszałkowskie, dwa sejmiki, podwójny zestaw podległych wojewodzie i marszałkowi służb, takich jak inspekcja transportu drogowego, straż pożarna, inspekcja handlowa, sanitarna, służby weterynaryjne, inspekcja ochrony środowiska. Kto za to zapłaci? Oczywiście mieszkańcy – Warszawy i Mazowsza.

·         Przy ewentualnym podziale administracyjnym, podzielić należałoby nie tylko zadania i dochody, ale również i zadłużenie. Jeśli dług województwa, który obecnie wynosi ok. 800 mln zł, podzielimy proporcjonalnie do wielkości poszczególnych „nowych” województw, to 86 proc. spadnie na województwo regionalne, a tylko 14 proc. na bogate województwo warszawskie.

·         Wszystkie badania, dokumenty strategiczne oraz planistyczne analizy problemów społecznych, gospodarczych, zdrowotnych czy infrastrukturalnych zdezaktualizują się. Tymczasem są one niezbędne m.in. do pozyskiwania i wykorzystywania środków unijnych. Ucierpią na tym mieszkańcy, przedsiębiorcy i samorządy.

·         Nowe województwa to nowe plany gospodarki odpadami! Po ewentualnym podziale każde z województw musiałoby funkcjonować bez aktualnych planów. W praktyce mogłyby się pojawić problemy z odbiorem i składowaniem odpadów.

·         Podział Mazowsza to pogłębienie wykluczenia społecznego na skutek zróżnicowanej dostępności do edukacji. Ośrodki akademickie i najlepsze szkoły mają swoją siedzibę w metropolii warszawskiej. Zdolna młodzież, chcąca uczyć się w najlepszych warszawskich liceach, musiałaby aplikować do szkół w innym województwie.

·         Podział Mazowsza to ograniczona możliwość kształcenia specjalistycznego. Stolica to nie tylko siła napędowa dla reszty województwa. To właśnie tu zlokalizowane są  główne ośrodki badawcze i naukowe. Podział administracyjny odbije się negatywnie na osobach kończących np. studia medyczne, a chcących odbyć staż medyczny w szpitalach wysokospecjalistycznych. Wyodrębnienie nowego województwa spowoduje konieczność powołania dodatkowej izby lekarskiej w regionie. Co to oznacza dla młodych lekarzy? Osoby kończące studia medyczne w stolicy, a mieszkające poza nią, nie będą mogły odbywać staży w szpitalach klinicznych i specjalistycznych znajdujących się na terenie województwa stołecznego. W praktyce stracą przede wszystkim mieszkańcy.

·         Podział Mazowsza to ograniczenie dostępu do specjalistycznej pomocy medycznej dla mieszkańców regionu. Na terenie obecnego województwa mazowieckiego funkcjonuje 26 podmiotów leczniczych samorządu województwa (szpitale, stacje pogotowia ratunkowego)14 z nich zlokalizowanych jest w metropolii warszawskiej, a kolejnych 12 poza nią. O ile poza stolicą, większość pacjentów to mieszkańcy ich najbliższych okolic, o tyle z pomocy placówek stołecznych korzysta duża część pacjentów pochodzących z całego Mazowsza. Większość placówek zlokalizowanych na terenie Warszawy to szpitale wysokospecjalistyczne o charakterze regionalnym, a nie lokalnym. Jedyny na Mazowszu szpital zajmujący się leczeniem chorób płuc i gruźlicy znajduje się w Otwocku, a jedyny zakaźny – w Warszawie. Kolejny przykład to szpitale dziecięce, które zlokalizowane są albo w stolicy, albo w jej okolicy. Poza aglomeracją warszawską są tylko dwie placówki leczenia psychiatrycznego – w Radomiu i w Gostyninie-Zalesiu. Pozostałe mieszczą się w Warszawie i jej najbliższej okolicy. Wśród nich jest placówka dedykowana dzieciom i młodzieży – Mazowieckie Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu k/Warszawy. Mieszkańcy regionu, aby skorzystać z wielu specjalistycznych szpitali, będą zmuszeni jechać do innego województwa, bo w ich regionie nie będzie takiej placówki. Nowe województwo mazowieckie przy zaledwie 13 proc. obecnych dochodów regionu nie będzie w stanie realizować inwestycji, wyposażać szpitali w nowoczesny sprzęt czy też wspierać placówki w zakresie pokrywania kosztów bieżącego funkcjonowania. Biorąc pod uwagę zasady finansowania szpitali przez NFZ, stołeczne placówki, przyjmując pacjentów z nowo powstałego województwa mazowieckiego, narażone będą na większe straty.

·         Podział Mazowsza to ograniczenie lub likwidacja połączeń kolejowych. Głównym organizatorem przewozów kolejowych na terenie Mazowsza jest spółka samorządu województwa – Koleje Mazowieckie. Najbardziej rentowne są połączenia realizowane na terenie aglomeracji Warszawskiej. To tu z usług KM korzysta najwięcej pasażerów, a co za tym idzie generowane są najwyższe wpływy ze sprzedaży biletów. Zmiana granic administracyjnych będzie wymagała podziału spółki na dwa odrębne podmioty. Nowe województwo mazowieckie będzie realizowało połączenia na liniach deficytowych i wymagających największego dofinansowania. Jak wynika z opracowania prof. Pawła Swianiewicza średnia rentowność KM w obrębie warszawskim wyniosłaby 99 proc., a w województwie regionalnym zaledwie – 38 proc. W praktyce oznaczać będzie konieczność likwidacji połączeń poza aglomeracją warszawską[1]. Kolejną kwestią jest spłata zobowiązań kredytowych zaciągniętych przez spółkę. Koleje Mazowieckie realizują obecnie bardzo duże projekty inwestycyjne związane z zakupem taboru, budową infrastruktury. Większość odbywa się przy udziale środków unijnych. Podział spółki może spowodować natychmiastowy obowiązek spłaty zaciągniętych zobowiązań, ale także utratę przyznanego dofinansowania.

Marta Milewska, Rzecznik Prasowy,

Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego

Copyright © All rights reserved. | Newsphere by AF themes.